Seriale Netflixa i HBO źródłem inspiracji dla rozwoju Twojego sklepu!

Paulina Cieślińska

E-commerce | 2018-06-05 | 8 min czytania

Seriale Netflixa i HBO źródłem inspiracji dla rozwoju Twojego sklepu!

Nie ma chyba wśród nas osoby, która nie uległaby panującej od kilku lat modzie na nałogowe wręcz oglądanie seriali. Przypuszczam, że ilość godzin poświęconych na rozmowy w gronie znajomych na temat moralności Dextera Morgana, sytuacji na Westeros czy kolejnych poczynaniach Pablo Escobara, są wręcz niezliczone. Na czym polega ten fenomen i (co najważniejsze) jakie wnioski można wyciągnąć oraz  wykorzystać w działaniach w swoim biznesie? Spieszymy z odpowiedzią!

Już od dłuższego czasu seriale nie kojarzą się z rozrywką dla starszych Pań czy gospodyń domowych. Bardziej niż miałka fabuła “Klanu” czy kolejne romanse Brooke Logan, na myśl przychodzi chociażby zatrważającą wizja przyszłości przedstawiona w “Black Mirror”. Jednakże ów fenomen nie powinien dziwić. Przecież już Henryk Sienkiewicz był wydawany ze swoim serialem w wersji pisanej, czyli “Ogniem i mieczem.” “Odcinki” drukowano w latach 1883 oraz 1884 na łamach warszawskich i krakowskich gazet. Jak widać tkwi w nas chęć śledzenia perypetii innych osób, angażowania się w ich losy, ale także utożsamiania się z ich problemami. Jednakże, poza oczywistą dawką emocji, czas spędzony przed ekranem można spożytkować również w zupełnie inny sposób. Jakie lekcje warto wyciągnąć i wykorzystać chociażby przy tworzeniu swojego sklepu online? Oto kilka porad zaczerpniętych prosto z produkcji, które w każdej chwili możecie podglądać na platformie Netflix lub HBO. Choć przytoczone przykłady często dotyczą zupełnie różnych problemów, środowisk czy tematów, okazuje się jednak, że klucz do sukcesu to pakiet powtarzających się elementów. O jakie dokładnie chodzi?

“Silicon Valley” pełne inspiracji

Produkcja HBO to momentami delikatny pastisz działań takich gigantów jak Apple czy Google. Nie przeszkadza to chyba nawet największym zwolennikom tych koncernów, bo “Silicon Valley” to bardzo dobrze skonstruowana komedia (choć momentami zrozumiała prawdopodobnie tylko dla nerdów).

Historia jest bardzo prosta. Grupa młodych, uzdolnionych ludzi, dzięki swojej pomysłowości i umiejętnościom, chce osiągnąć sukces w dziedzinie nowych technologii. Droga oczywiście jest bardzo kręta i prowadzi przez wiele (często dość absurdalnych) problemów. Całość akcji ma miejsce w mekce innowacji technologicznych, czyli kalifornijskiej Dolinie Krzemowej. Stworzony przez Johna Altschuler’a obraz to nic innego jak wizja słynnego amerykańskiego snu w wersji digitalowej.

silicon-valley___formal_hoodie.png

Czego może nauczyć nas główna postać, czyli Richard i jego kumple? Przede wszystkim tego, że w każdym biznesie liczy się otwarty umysł oraz spora dawka wyobraźni i pomysłowości. Przecież Jobs, Musk czy Gates bez ciągłego patrzenia w przyszłość i chęci do odkrywania nowości, z pewnością nie zaszliby tak daleko. Twórcy serialu odwołują się także do współpracy. O ile przyglądając się fabule “Silicon Valley” można zauważyć wyróżniające się postaci (takie jak chociażby ekscentryczny fundator wszelkich działań - Erlich Bachman) to każdy z bohaterów wnosi elementy, które w połączeniu stanowią o sukcesie. Niesie to ze sobą trochę idylliczną, ale pokrzepiającą serce wizję, że czasami wystarczy komputer i paru kumpli, aby spieniężyć swoją pasję. “Dolina Krzemowa”, to także duża dawka pokory. Przedstawione w “Silicon Valley” historie to zbiór opowieści o drodze na szczyt, ale także upadku czy bardzo trudnym kliencie. Ale ile jest prawdy w wyreżyserowanej przez ekipę HBO serii? To mogą wiedzieć jedynie osoby, które funkcjonują w środowisku wspomnianego regionu Kalifornii. Nam zostają jedynie przypuszczenia. Mimo wszystko warto się inspirować!

Walter White i jego mistrzowskie zagrania marketingowe

Wiadomym jest, że o gustach się nie dyskutuje. Nie jest jednak łatwo przejść obojętnie obok licznych stwierdzeń, że “Breaking Bad”, z dużą dozą prawdopodobieństwa, jest najlepszym serialem jaki powstał w historii telewizji. Choć obraz nie jest autorskim dziełem Netflixa, portal dołożył wszelkich starań, aby każdy fan mógł powrócić do pięciu sezonów ’BB’ bez ograniczeń, w każdej chwili.

Postać wykreowana przez Bryana Cranstona dla wielu to aktorski majstersztyk. Sam Anthony Hopkins napisał do serialowego Heisenberga, że “Pana kreacja jako Waltera White’a była najlepszą grą aktorską, jaką do tej pory widziałem.” Mówiąc zaś o samej produkcji, opisuje ją chyba w najtrafniejszych słowach: “To, co zaczęło się jako czarna komedia, zostało zastąpione mieszanką krwi, destrukcji i piekła. To było jak wielka jakobińska, szekspirowska czy grecka tragedia.” Pokrótce informacja dla tych, którzy jeszcze nie mieli przyjemności trafić na tę serię: opowiada ona o chorym na raka nauczycielu chemii, który w produkcji metaamfetaminy widzi sposób na zapewnienie dobrobytu swojej rodzinie po jego śmierci (więcej informacji możecie znaleźć tutaj). Oczywiście wstępnie założonego planu, jak można się domyślić, nie do końca udaje się realizować.

31355379261_fe64d38cf3_b.jpg

Czego może nas nauczyć diler narkotyków? Otóż Walter White to istny geniusz marketingu! Jego największą zaletę stanowi fakt, że jest niewątpliwym mistrzem w swoich fachu i często, wręcz bezczelnie, wykorzystuje swoją wiedzę ekspercką. Bo kto lepiej niż chemik może znać się na wytwarzaniu narkotyków? Siła jego biznesu polega również na tym, że nie boi się współpracy. Dostrzegając słabe strony i mankamenty - kieruje się do fachowców uzupełniających jego działania. Tak poznaliśmy między innymi Saula Goodmana (adwokata o dyskusyjnej moralności), ale przede wszystkim trafiliśmy na młodego (acz doświadczonego) handlarza narkotyków. Jessie Pinkman, bo o nim tu mowa, to brakujący element działań Waltera White’a. Młody diler, świetnie zorientowany w środowisku, od kilku lat działający w branży, to idealny partner. Wspólne działania dwóch Panów doprowadzają w konsekwencji do stworzenia najczystszego i najlepszego narkotyku na rynku, czyli produkcji i sprzedaży najlepszej wersji swojego produktu. Ważnym czynnikiem był tutaj także upływający czas. Jak wiadomo, początki zawsze są trudne i dopiero nabierane doświadczenie przynosi ze sobą sukces. Dzięki temu główny bohater serialu zbudował swoją reputację. Wszystko to zawdzięcza (poza wcześniej wymienionymi elementami) wytworzonej przez siebie marce i konsekwencji w działaniu. Bo to właśnie dzięki metaamfetaminie z Albuquerque, Walter White (skryty pod kapeluszem i za czarnymi okularami) stał się legendą nie tylko w samym Nowym Meksyku.

Fenomenalny ukłon w stronę lat 80

Chcąc użyć dość bezpośrednich sformułowań można powiedzieć, że “Stranger Things” to nic innego jak odgrzewany kotlet. Ale jest to kasowy, profesjonalnie odgrzewany kotlet. Bo i z tego hitu można czerpać inspirację, ale w dwojaki sposób. Z jednej - obserwując poczynania bohaterów, zaś z drugiej - podpatrując braci Duffer, czyli ojców sukcesu serialu.

Zacznijmy jednak od początku. Fabuła “Stranger Things” skupia się na kilku poziomach. Mamy grupę dzieciaków ceniących sobie zabawę i szczerą przyjaźń, mamy nastolatków oddanych młodzieńczym miłościom. co daje obraz życia mieszkańców Hawkins w 1983 roku. Ulega ono drastycznym i bolesnym zmianom, gdy w niewyjaśnionych okolicznościach znika dwunastoletni Will Byers. Wtedy zaczyna się cała zabawa, bo chłopiec w niezrozumiały sposób kontaktuje się ze swoją matką, a jego przyjaciele słusznie podejrzewają ingerencję nadprzyrodzonych sił. Do tego dochodzą rządowe tajemnice i postać enigmatycznej dziewczynki - Eleven, która pojawia się znikąd, stanowiąc pomost między tym co realne, a metafizyczne. A wszystko jest ubrane w najlepszą wersję lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku.

Stranger_Things_logo.png

Opowieści czy motywy pojawiające się w “Stranger Things” to wcześniej wspomniane mistrzowsko odgrzewane kotlety. Wiadomym jest przecież, że ludzie preferują rzeczy im znane, przez co przyjazne i bezpieczne. Tak poniekąd jest i w tym przypadku. Łatwo trafić na nawiązania do Miasteczka Twin Peaks, Hobbita, dzieł Stephena Kinga, Georga Lucasa czy Stevena Spielberga. Dodatkowo twórcy serialu uderzyli w dość nostalgiczny ton przez przywoływanie popkulturowych wspomnień. Tęsknotę do przeszłości paradoksalnie poczuli nawet widzowie urodzeni w latach dziewięćdziesiątych. Może warto więc poszukać pomysłów już sprawdzonych i wprowadzić w nich dodatkowe ulepszenia i usprawnienia?

Co z kolei można zaczerpnąć z fabuły? Po raz kolejny przejawia się tutaj motyw współpracy i ogromnej dozy nieustępliwości. Sukces osiągnięty może zostać tylko przez wzajemną kooperację, bo przecież szeryf Jim Hopper jest uosobieniem odwagi, Eleven przejawia swoją nadprzyrodzoną siłę, a bohaterka grana przez Winonę Ryder nosi w sobie nieskończony pakiet matczynej miłości. Tylko połączenie tych (oraz wielu innych) ważnych postaci mogło uratować Willa.

Moc seriali i ich oddziaływanie na naszą codzienność jest już chyba nieodłącznym elementem rzeczywistości. Można się z tego cieszyć lub po prostu z tym pogodzić (oczywiście jeśli nie jest się entuzjastom tego rodzaju wyrazu). Okazuje się bowiem, że z każdego elementu popkultury można wyciągnąć lekcję, nawet jeśli jesteś właścicielem sklepu sprzedającego karmę dla psów i jednocześnie fanem “House of cards.” Źródła inspiracji dla rozwoju Twojego sklepu są nieskończone!

--

Źródła:

https://www.vanityfair.com/hollywood/2013/10/anthony-hopkins-breaking-bad-fan-letter

Paulina Cieślińska

Event & marketing manager w Traffic Trends. Odpowiedzialna za budowanie ruchu przez content, social media oraz eventy. Prywatnie fanka polskiej szkoły filmowej i psychologii.

Napisz do nas i odbierz w ciągu 24h ofertę dla Twojej firmy!

Zamów bezpłatną wycenę

Znajdź nas również tu:

Traffic Trends Sp. z o.o.

NIP 7773174094
ul. Piątkowska 163
60-650 Poznań
e-mail: bok@traffictrends.pl
tel. 616 690 427

Zapisz się na newsletter

Wysyłamy go raz w tygodniu i nie spamujemy!